|
Franz Klammer niósł ogień olimpijski |
|
|
Słynny przed laty austriacki alpejczyk, mistrz olimpijski z Innsbrucku (1976) w zjeździe Franz Klammer niósł w piątek pochodnię z ogniem olimpijskim we Włoszech. (sport.interia.pl / PAP) Warunki atmosferyczne - zimno i padający obficie deszcz - nie odstraszyły Klammera. Biegł z ogniem w rejonie Castel Gandolfo, gdzie mieści się letnia rezydencja papieża. "Mój sukces na olimpiadzie w Innsbrucku zmienił moje życie. Miałem wówczas okazję uczestniczyć w ceremonii otwarcia, a teraz jestem dumny, że wziąłem udział w kolejnej wspaniałej uroczystości" - powiedział Klaammer. Oprócz niego w piątek pochodnię niósł m.in. włoski astronauta Roberto Vittori. Podczas sztafety, której trasa biegnie wzdłuż i wszerz Włoch i ma łączną długość 11 tysięcy 300 kilometrów, pochodnia będzie podróżować promem, okrętem wojennym, helikopterem, statkiem i gondolą. Płomień zamknięty w pochodni o wysokości 70 centymetrów i wadze 1800 gramów nieść będzie w sumie 10 tysięcy osób - każda przez 400 metrów. W rękach trzymać go będą między innymi as klubu AS Roma Francesco Totti oraz piłkarz Lazio Rzym Paolo Di Canio, piosenkarz Gianni Morandi, projektant mody Giorgio Armani i nestor telewizyjnych prezenterów Pippo Baudo. Wciąż największą tajemnicą jest to, kto zapali znicz na stadionie w Turynie 10 lutego. Według bukmacherów, przyjmujących zakłady w tej sprawie, największe szanse mają były słynny narciarz Alberto Tomba oraz motocyklowy mistrz świata Valentino Rossi.
źródło: sport.interia.pl / PAP |